Niespodziewanie spokojnie

Dziewczyna w ciemności Marion Pauw to thriller psychologiczny, który mnie mocno zaskoczył. Spodziewałem się mrocznej atmosfery tajemnicy, skrytych motywacji i suspensu. I – w jakimś stopniu – tych cech można się doszukiwać, lecz w mojej ocenie jest to książka niespodziewanie spokojna, która nie wzbudza przesadnych emocji. Mimo to – co warte podkreślenia – wcale nie pozbawia czytelnika frajdy z czytania.

Rey Boelans po ośmiu latach pobytu w więzieniu za brutalne morderstwo sąsiadki Rosity i jej czteroletniej córki Anny, zostaje przeniesiony do ośrodka leczenia więźniów chorych psychicznie. Rey to człowiek, który już jako dziecko miał problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Choć w książce nie zostało to nazwane po imieniu, można podejrzewać, że  Boelans cierpi na zaburzenia ze spektrum autyzmu. Matka nie potrafiła sobie poradzić z opieką nad nim i już w wieku dziewięciu lat oddała go do zakładu poprawczego. Kiedy wydawało się, że uda mu się normalnie żyć, wydarzyła się tragedia, a on został obarczony winą i skazany. Rey cały czas twierdzi, że jest niewinny. Nie wierzy mu nikt, do czasu kiedy odwiedza go nieznajoma, przedstawiająca się jako siostra.

Iris Kastelein to samotna matka i prawniczka. Wychowuje Aarona, który jest trudnym dzieckiem, i ma toksyczne relacje z matką Agathą. Kiedy ją poznajemy pracuje w kancelarii  Bartels&Peters i na zlecenie szefa Lawrence Bartels broni Petera van Benschopa – oskarżonego o nagranie filmu pornograficznego z udziałem nieletniej. Praca, opieka nad nadpobudliwym synem oraz skomplikowane stosunki z matką sprawiają, że jest rozgoryczona i z trudem umie pogodzić życie prywatne z zawodowym. Wszystko się zmienia, kiedy przebywając u matki w domu, przypadkowo odkrywa skrzętnie skrywaną przez Agathę tajemnicę. Co łączy ją z Reyem Boelansem?

To, co po przeczytaniu Dziewczyny w ciemności, nasunęło mi się jako pierwsze, to, że była to bardzo kameralna książka. Autorka minimalistycznie podeszła do fabuły. Poza kilkoma postaciami, wszystko inne opisała bardzo skromnie. Miasto – Amsterdam – jest tylko prawie niedostrzegalnym tłem wydarzeń, postacie trzecioplanowe sprowadzone zostały do roli statystów, a uwaga Marion  Pauw i – co za tym idzie – czytelników skierowana jest przede wszystkim na dwójkę głównych bohaterów, i w zdecydowanie mniejszym stopniu na kilka osób z ich otoczenia z drugiego planu.

Dziewczyna w ciemności to – jak już wspomniałem we wstępie – nie jest typowy thriller psychologiczny. Bliżej jej do powieści obyczajowo-psychologicznej z trzymanym mocno na uboczu wątkiem kryminalnym. Ja, pomimo naciąganej klasyfikacji gatunku, nie byłem rozczarowany, lecz wielu miłośników typowych thrillerów psychologicznych może być mocno zawiedzionych.

Sama akcja Dziewczyny w ciemności jest bardzo spokojna, tylko na moment nabierając tempa w samym finale. Zakończenie zaskakuje, choć przesadnym byłoby stwierdzenie, że wciska czytelnika w fotel. Marion Pauw sprawnie skonstruowała zagadkę kryminalną, choć trudno się oprzeć wrażeniu, że nie nadała jej wielkiej wagi. Z dużo większą atencją autorka skupiła się na relacjach międzyludzkich, motywacjach i uwarunkowaniach, które determinują postępowanie bohaterów. Autorka poprowadziła narrację dwutorowo w pierwszej osobie, co dobrze oddaje sposób widzenia świata przez Iris i Reya.

Na koniec podzielę się z wami jeszcze jedną konstatacją. Powieść Marion Pauw to przykład, że cienka książka – jakby wbrew dzisiejszej modzie – może być satysfakcjonującą lekturą. Liczba stron wcale nie przesądza o wartości, wręcz przeciwnie potrafi czasem zniechęcić bądź – co gorsze – uwypuklić potencjalne wady i niedoskonałości. Dziewczyna w ciemności to propozycja na jedno popołudnie bądź wieczór. Powieść nielekka, choć przyjemnie i szybko się ją czyta. Książka, która zapewni niezłą rozrywkę, a przy tym nie zmęczy i nie znuży.

Źródło okładki: Wydawnictwo Amber