Mrok zagubionych dusz

Syreny Josepha Knoxa to wciągająca powieść sensacyjna, balansująca na granicy gatunków kryminał noir i urban noir.  Mroczny obraz miasta i jego mieszkańców – szczególnie tych, budzących się do życia dopiero po zmroku – zapada w pamięć. 

Tytułowe syreny to młode kobiety, które dostarczają do pubów w Manchesterze narkotyki i odbierają w zamian pieniądze. W niebezpiecznym świecie nocnego życia rządzi ósemka, czyli heroina. To właśnie tam, pracując pod przykrywką, młody, ale już skompromitowany detektyw Aidan Waits próbuje odbudować utracone zaufanie swoich przełożonych. To dla niego jedyna szansa, by odpokutować błędy przeszłości. Dzięki swojemu zamiłowaniu do nieskrępowanej zabawy oraz alkoholu i narkotyków dość łatwo wtapia się w pejzaż nocnych klubów, szalonych imprezowiczów, chciwych barmanów i narkotykowych dealerów.

Wszystko wydaje się układać do momentu, kiedy Aiden otrzymuje dodatkowe nieformalne zadanie. Ma odnaleźć nastoletnią córkę ministra sprawiedliwości Davida Rossitera, która uciekła z domu i ukrywa się w otoczeniu syren. Samo obserwowanie przestaje być wystarczające, a on musi podjąć działania, by wkraść się w łaski szefa mafii Zaina Carvera i jego najbliższego otoczenia, które stanowią piękne i niebezpieczne kobiety.

Syreny to powieść, która ma dwóch równorzędnych głównych bohaterów. Pierwszym i oczywistym jest Aidan Waits, drugim jest miasto Manchester. Zarówno postać detektywa, jak i obraz miasta, to mocne strony książki. Waits to bohater czarnego kryminału z krwi i kości, wiarygodny, ale nieprzerysowany. Knox nie oszczędza Aidana, doświadczając go  i wciąż wystawiając go na próbę. Natomiast przedstawiony na kartach powieści Manchester jawi się jako miejsce, nad którym słońce nigdy nie wschodzi, gdzie niepodzielnie panują mrok oraz rozpustne i wulgarne życie nocne. Przejmujące oblicze angielskiego miasta stanowi doskonale współgrające tło akcji.

Ten czarny kryminał to debiut Josepha Knoxa. Nawet nie biorąc tego pod uwagę muszę napisać, że Syreny to książka dojrzała, która od pierwszej do ostatniej strony przenosi czytelnika w inną – jednocześnie pociągającą i odrzucającą – rzeczywistość. Autor w wyrazisty i przenikliwy sposób stworzył bądź – czytając jego życiorys – można podejrzewać, że odtworzył dobrze sobie znany świat życia nocnego Manchesteru.

Intryga nie jest wyszukana, ani specjalnie skomplikowana. Pomimo to zaciekawia, trzyma w napięciu do samego końca. Rozwiązanie zagadki nie jest oczywiste, choć i nie zaskakuje. Knox stopniowo buduje napięcie, niezauważalnie prowadzi narracje, która pozwala się skupić na fabule. Lekkie dialogi przeplatają się z dobrze wyważonymi opisami, które wprowadzają czytelnika w ponury światek pełny zagubionych ludzi i ich słabości, wstydliwych kompromisów oraz złamanych charakterów.

Powieść Knoxa to nie jest, i zapewne wcale nie miała być, wielka literatura, za to bezsprzecznie jej czytanie to bardzo dobra zabawa. Nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na polski przekład drugiej części przygód detektywa Aidena Waitsa, która miała swoją premierę kilkanaście dni temu.

Źródło okładki: Wydawnictwo Otwarte