Zginąć w literackim tłumie

Długo mobilizowałem się do napisania recenzji Trzeciego stopnia Liselotte Roll. Długo, jak nigdy dotąd. Powyższe zdania mogłyby sugerować, że to pozycja zdecydowanie niewarta uwagi, jednak nie byłaby to prawda. To po prostu książka do bólu poprawna i niczym się niewyróżniająca, po lekturze której długo nie wiedziałem, co mógłbym o niej napisać.

Erika Berggrena znaleziono martwego w domku na działce należącej do jego matki Gunvor w Eriksdalslunden. Został brutalnie okaleczony i zamordowany. Morderca przed zadaniem ostatecznego ciosu oblewał ofiarę wrzątkiem. Zadanie wyjaśnienia morderstwa otrzymuje inspektor policji kryminalnej – Magnus Kalo. Kiedy policjant udaje się do domu spokojnej starości Vårdbo w Åkersberga, by powiadomić Gunvor Berggren o śmierci jej syna, zastaje ją ledwo żywą i poparzoną. Kalo wraz z partnerem Rogerem Ekmanem, wspierani przez komisarza Arne Normana, inspektor policji kryminalnej Sofie Eriksson oraz aspiranta Jonasa Orlinga, rozpoczynają śledztwo, które zaprowadzi ich do Ameryki Południowej.

W śledztwo nieoficjalnie włącza się Linn – terapeutka i żona Magnusa, która stara się zrozumieć motywy postępowania mordercy i znaleźć ich psychologiczne uzasadnienie. Małżeństwo swoim zaangażowaniem w sprawę ściąga na siebie niebezpieczeństwo. Ktoś podpala i doszczętnie niszczy ich mieszkanie, rodzina cudem unika śmierci w ogniu, a później napada na Linn. Czy Magnusowi uda się znaleźć mordercę i uchronić przed nim swoich najbliższych?

To, co podczas czytania Trzeciego stopnia nasuwa się jako pierwsze to podobieństwo głównych bohaterów – Magnusa i Linn do pisarki Eriki Falck i jej męża policjanta Patrika Hedströma – postaci z serii Saga o Fjällbace Camilli Läckberg. Co gorsza, to porównanie wypada blado. Nie sądzę, by to podobieństwo było zabiegiem celowym, nie zmienia to jednak faktu, że rola małżeństwa w fabule powieści Roll została w niemalże w analogiczny sposób uwypuklona, jak w książkach jej bardziej doświadczonej koleżanki po fachu.

Książka Liselotte Roll to połączenie powieści kryminalnej z obyczajową. Główny wątek stanowi pogoń za mordercą, lecz autorka niewiele mniej swojej uwagi poświecą na opis codziennych zmagań i wzajemnych relacji Magnusa i Linn oraz dwójki ich dzieci. Samo śledztwo i zagadka są interesujące, mocno wciągając czytelnika.

Co ciekawe i warte wspomnienia – książka ta nie przeraża objętością, zaskakuje bogactwem treści, które udało się zawrzeć Roll na niespełna trzystu stronach. Ten szwedzki kryminał to lektura na jedno popołudnie, historia, którą szybko się czyta i równie szybko zapomina.

Trzeciemu stopniowi trudno coś zasadniczego wytknąć czy zarzucić. Są w nim – jak na dobrą powieść z gatunku przystało – zagadkowe morderstwa, drobiazgowe śledztwo i satysfakcjonujące rozwikłanie kryminalnej zagadki. Powieść ma ciekawą fabułę, wzbogaconą przywołaną nieodległą historią Argentyny, i wartką akcję. Wszystko to powinno stanowić siłę tej książki i sprawić, że czytelnik z zapałem sięgnie po kolejny tom z serii, który już się ukazał na polskim rynku wydawniczym. Dlaczego więc tak nie zrobiłem i zapewne szybko nie zrobię? Czego zabrakło w książce Roll? Odpowiedź jest prosta – tym czymś byli dający się polubić główni bohaterowie. Niestety, Magnus i Linn nie zyskali mojej sympatii, nie jestem ciekaw, jak potoczą się ich dalsze losy.

Źródło okładki: Wydawnictwo Czarna Owca