Suma wszystkich żądz

Zapach diabła to mroczna powieść, której fabułę autor – Mons Kallentoft – osadził w Bangkoku. W dziesiątym tomie serii komisarz Malin Fors opuszcza Linköping i próbuje poskładać swoje roztrzaskane na strzępy życie w stolicy Tajlandii. Czy pomoże jej w tym praca nad sprawą brutalnego morderstwa?

To nie pierwszy raz kiedy skandynawski bohater kryminału jedzie do Tajlandii. W Karaluchach Jo Nesbø komisarz Harry Hole udaje się do Bangkoku, aby rozwiązać sprawy morderstwa ambasadora Norwegii. Na kartach Zapachu Diabła komisarz Malin Fors znajduje w stolicy Tajlandii zatrudnienie w – nomen omen – ambasadzie Szwecji i ma rozwikłać zagadkę śmierci swojej rodaczki.

Podobieństw pomiędzy powieściami Kallentofta i Nesbø jest więcej, niż napisałem powyżej. Tak jest zarówno w przypadku fabuły, o której już symbolicznie wspomniałem, jak i charakterystyki głównych postaci. Pomimo różnicy płci komisarzy Fors i Hole’a łączy uzależnienie od alkoholu oraz kłopoty w życiu zawodowym i problemy osobiste.

Obu autorom udało się także rzetelnie oddać klimat stolicy Tajlandii wraz z jej przenikającymi się cechami – przyciągającym urokiem i odrażającym wstrętem. Bangkok to wielkie miasto, w którym w mroku małych uliczek królują bezprawie i pozbawiona jakichkolwiek zahamowań prostytucja. To dlatego do stolicy Tajlandii ściągają z całego świata wszyscy ci, którzy pragną zaspokoić swoje najbardziej skrywane i wyłudzane potrzeby seksualne.

Wróćmy do Zapachu Diabła i fabuły książki. Komisarz Fors dostała ostatnią szansę na uratowanie kariery w policji, którą był wyjazd na placówkę do stolicy Tajlandii i praca jako oficer łącznikowy w tamtejszej ambasadzie. W Bangkoku musi uporać się ze swoimi problemami. Poznajemy ją jednak w momencie, kiedy tę walkę przegrywa i zamiast pracy oddaje się alkoholowi i niezobowiązującemu seksowi.

Z otchłani zapomnienia wyrywa ją telefon od komisarz tajskiej policji Pimcharn Chiwarat. Znajoma Tajka prosi, by przyjechała do Chinatown, gdzie w jednym z budynków zostały znalezione brutalnie zmasakrowane zwłoki kobiety. Ofiara musiała być przed śmiercią torturowana, a ponieważ jej ciało zdobią tatuaże, w tym jeden po szwedzku, Pimcharn chce, by Malin wzięła udział w śledztwie.

Dzięki wytatuowanym wężowi, smokowi i ośmiornicy szybko udaje się zidentyfikować zamordowaną. Samo śledztwo początkowo posuwa się jednak powoli do przodu. Kto stoi za morderstwem Szwedki, która od lat żyła w Tajlandii?

Słowo „zapach” w tytule tej powieści znalazło się nieprzypadkowo. Mons Kallentoft doskonale oddaje charakter Bangkoku, a czytelnik niemalże może poczuć mieszające się – woń piękna i luksusu oraz odór brudu i najgorszych grzechów.

Książka jest bardzo dobrze napisana, a język i styl autora mocno i – przede wszystkim – pozytywnie wyróżnia się na tle innych skandynawskich pisarzy. Narracja prowadzona była w czasie teraźniejszym na przemian w pierwszej i trzeciej osobie w sposób, który przywoływał antyczny chór. Ten zabieg, do którego trzeba się przyzwyczaić pozwala „wejść” w postać. To istotne w przypadku powieści Szweda, bowiem ta książka to długimi fragmentami studium upadku Malin Fors, a „tylko” przy okazji również kryminał.

Fabuła Zapachu diabła intryguje. Kallentoft zbudował ciekawą zagadkę kryminalną, która wciąga czytelnika. Podsumowując, dziesiąty tom serii to książka, która skupia uwagę czytającego na wielu płaszczyznach i na każdej z nich jest źródłem satysfakcji.

Źródło okładki: Dom Wydawniczy REBIS