Anatomia złudzeń

Anatomia skandalu Sarah Vaughan to pełen emocji i niepozbawiony wewnętrznych sprzeczności thriller psychologiczny. W powieści tej przeplatają się fachowe, przywoływane literalnie, prawnicze reguły z niekonsekwentnie przedstawionymi społecznymi stereotypami. To książka o ludziach, sądownictwie i polityce w Wielkiej Brytanii, opowieść o przekreślonych marzeniach i bezwzględności.

Prawda, czyli coś, co obiektywnie jest bądź było. Sprawiedliwość – symbolicznie przedstawiana jako Temida z opaską na oczach – to gwarancja, synonim uczciwego, zgodnego z prawem osądu. Sarah Vaughan już na pierwszych kartach Anatomii Skandalu uprzedza czytelnika, że to wyobrażenie bywa złudne i buduje fabułę swojej powieści wokół wydarzeń, które mają to przeświadczenie, tezę – nomen omen – udowodnić.

Adwokatka Kate Woodcroft, specjalizująca się w sprawach kryminalnych, szczególnie dotyczących przestępstw na tle seksualnym, otrzymuje kolejną sprawę. Ma oskarżać Jamesa Whitehouse’a, wiceministra spraw wewnętrznych, oskarżonego o gwałt przez swoją asystentkę Olivię Lytton, z którą miał romans. Polityk po czterdziestce – przyjaciel i zaufany człowiek premiera – to na pozór przykładny mąż i ojciec dwójki dzieci. W jego winę nie wierzy żona Sophia, która choć zna skłonność męża do zdrady, nie dopuszcza myśli, by ten mógł użyć przemocy. Kto mówi prawdę – wzgardzona i odrzucona kochanka czy charyzmatyczny mężczyzna, który potrafi oczarować każdą kobietę?

Thriller Sarah Vaughan to powieść o brytyjskich elitach, anachronicznych zwyczajach i ludziach, których – w ich mniemaniu – pochodzenie w naturalny sposób predestynuje do tego, by chcieć i móc więcej. To także opowieść o tych, którzy niezauważani żyją w ich cieniu. Na tym tle autorka opowiada o kobietach, których życiorysy są bardzo różne tak, jak różne jest ich podejście do równości i prawdy.

Autorka w interesujący sposób, biegle posługując się językiem, przenosi czytelnika w światy wymiaru sprawiedliwości i polityki, bardzo wyraziście opisując tkwiących w nich ludzi i reguły nimi rządzące. Jedyne, co mnie raziło, to swoisty relatywizm w postaci Sophie, która z jednej strony jest, uważającą się za lepszą, przedstawicielką społecznej elity, z drugiej zagubioną ofiarą, oczekującą zrozumienia i współczucia.

Sarah Vaughan główną bohaterką swojej powieści uczyniła prawniczkę. To ona, w pierwszej osobie, staje się narratorką powieści. Choć gdyby ograniczyć się tylko do takiego stwierdzenia, zamazywałoby prawdziwy obraz. Czytelnik śledzi wydarzenia, obserwując losy z perspektywy kilku postaci. Wartka akcja przerywana jest nieco przydługimi opisami, które jednak dobrze budują nastrój, oddając atmosferę miejsc i odtwarzając przemyślenia bohaterów.

Anatomia skandalu traktuje o polityce, choć wcale nie rozumianej jako drodze do zdobycia i utrzymania władzy, lecz bezwzględnej i niedostępnej sfery życia, w której liczy się tylko tu i teraz, bez oglądania się na uczucia i odczucia, tylko zogniskowanej na określonym efekcie. Co zakasujące i przygnębiające – autorka w zbliżony sposób przedstawia brytyjski wymiar sprawiedliwości.

Kontradyktoryjność – kwintesencja sądownictwa – nie ma bądź nie musi mieć wiele wspólnego z dążeniem do prawdy. Liczy się tylko to, kto lepiej – oskarżyciel czy obrońca – przedstawi swoje racje. Strony postępowania toczą spór, ważą i konfrontują argumenty i dowody. Od ich umiejętności – erudycji, perswazji i wielu innych – zależy to, jak sędziowie przysięgli ocenią sądzoną sprawę, jaki wyrok wydadzą. Lektura – momentami stająca się thrillerem sądowm – kolejny raz odziera czytelnika ze złudzeń.

Pomimo swojej schematyczności książka Sarah Vaughan porusza. Anatomia Skandalu czytelnie wskazuje cienkie granice, które oddzielają normalność od przestępstwa, codzienne czynności od zdarzeń niedających się zapomnieć, zmieniających losy bohaterów. Autorka zestawia ze sobą postawy, spojrzenia na te same wydarzenia i ich ocenę. I choć Vaughan jednoznacznie osądza, to jej powieść niesie obiektywne i ważne społecznie przesłanie.

Źródło okładki: Burda Książki