Istota zła

Ciało Igi Horn to książka, w której przenikają się światy sztuki i okrucieństwa. W ich cieniu kryje się morderca, uciekający się do bestialskich czynów i szukający dla swojego postępowania wyrafinowanej publiczności. Jest to kryminał syntetyzujący przeciwieństwa, łączący subtelną postać głównej bohaterki zestawionej z brutalnością świata – tego rzeczywistego, który ją otacza i sztuki, która ją fascynuje.

Doktor Paulina Weber to wychowana w Krakowie, a mieszkająca od kilkunastu lat w Wiedniu historyczka sztuki. Prowadzi na uniwersytecie w Wiedniu zajęcia ze studentami, zapoznając ich z tematyką okrucieństwa w sztuce. Weber, od dziecka zafascynowana przemocą ukazywaną przez twórców na przestrzeni wieków, prowadzi traktujący o tym blog Cruelty of Art.

Pewnego dnia w Dunaju w okolicach Gänsehäufel zostaje znaleziona ludzka skóra, o czym Paulina dowiaduje się od swojego byłego męża, policjanta Maksa Haasa. Wiedeńscy śledczy zwracają uwagę na podobieństwo do nierozwiązanej sprawy sprzed kilkunastu lat, która wydarzyła się w Krakowie, gdzie nieznany sprawca zamordował i oskórował młodą kobietę. Max podsuwa przełożonemu pomysł konsultacji z polską policją. Tym sposobem do Wiednia przyjeżdża krakowski analityk, Henryk Mach. Śledztwo nabiera tempa, a kiedy morderca kontaktuje się poprzez bloga z Weber, dochodzenie przeistacza się w personalny wyścig z czasem i pościg za nieobliczalnym psychopatą, który wciąga ich w swoją przerażającą grę.

W Ciele Iga Horn przygląda się sztuce i ludziom, którzy testują jej i swoje ograniczenia. Stawia pytania, szukając i proponując odpowiedzi. Porusza niezwykle trudny temat, podejmując próbę określenia, co i dlaczego uznawane jest za normalne i dopuszczalne, co wyznacza granice uznawane za nieprzekraczalne. Pomimo iż to kwestie, o których pisząc, bardzo łatwo popaść w trywializujące moralizatorstwo, autorce udało się uciec od prostego wartościowania, zmuszając czytelnika do własnej oceny wyartykułowanych ustami książkowych bohaterów argumentów.

Wracając do samej fabuły, to najmocniejszą stroną powieści są właśnie postacie. Zamknięty krąg bohaterów, zbudowanych przez autorkę z pietyzmem i pasją, stanowi największą wartość Ciała. Intryga kryminalna wciąga, podobnie jak hermetyczne środowisko pasjonatów sztuki oraz rywalizacja – przepełniona męską dumą i ambicją – Haasa i Macha. Akcja książki rozwija się miarowo, Ciało trzyma w napięciu do samego końca, który –  choć być może nie jest zaskakujący – to nie rozczarowuje.

Powieść czyta się dobrze, lecz lektura jest wymagająca. Autorka tłem kryminału czyni sztukę, robiąc to w specjalistyczny i wysmakowany sposób, co sprawia, że laik w tym zakresie musi posiłkować się, zaglądając do źródeł i opracowań.

Ciało odnosi się do autentycznych wydarzeń, które miały miejsce w Polsce. Kiedy Iga Horn pisała książkę, morderca studentki z Krakowa od kilkunastu lat pozostawał nieznany. Za to, kiedy ja czytałem jej książkę, podejrzany o to brutalne morderstwo siedzi za kratami, a śledczy sporządzają akt oskarżenia. Nie przesądzając i nie wyrokując, być może okaże się, że w najbliższych miesiącach skierowany zostanie przeciwko niemu akt oskarżenia, a sprawa po ponad dwóch dekadach znajdzie swój finał na sądowej wokandzie. Wspominam o tym, ponieważ jest to wyraźny punkt odniesienia dla fabuły Ciała, lecz i od razu spieszę zaznaczyć, że wiedza, którą obecnie dysponujemy, nie wpływa w żaden sposób na odbiór powieści. Co więcej, jeśli sprawa podejrzanego o zabójstwo i oskórowanie studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego zakończy się prawomocnym wyrokiem skazującym, będzie to nie tylko sukces śledczych i wymiaru sprawiedliwości, lecz i świadectwo wielokrotnie poruszanej w kryminałach tezy, że nie ma zabójstw i morderców doskonałych.

Źródło okładki: Wydawnictwo Filia