Mrok stolicy

Cienie Wojciecha Chmielarza to kryminał bezlitosny. Piaty tom serii z komisarzem Jakubem Mortką to powieść, która bezpardonowo obchodzi się z tworzącymi ją postaciami i czytelnikiem. Pełna bezwzględności i niejednoznaczności książka to jednak przede wszystkim bardzo dobra lektura.

Komisarz Jakub Mortka zostaje wezwany na miejsce zbrodni. W Milanówku zostają znalezione martwe dwie kobiety, a na miejscu zbrodni policyjna broń należąca do podkomisarza Dariusza Kochana. Policjant ukrywa się przed światem, a jedyną osobą, z którą się kontaktuje, jest Mortka. Kuba, wbrew poleceniom szefa, postanawia mu pomóc.

Mortka, ryzykując karierę, nie będzie jednak dążył do odkrycia prawdy sam. Wesprze go aspirant Anna Suchocka, która poprosi Kubę o pomoc w sprawie, nad którą sama, w tajemnicy przed przełożonymi, pracuje. Sucha stara się dopaść gwałcicieli, których ofiara popełniła samobójstwo. Aspirantka wie, że bez niepodważalnych dowodów bezwzględni i okrutni sprawcy unikną odpowiedzialności. Sucha i Mortka wydadzą wojnę ludziom, mając świadomość, że ci, z którymi przyjdzie im się zmierzyć, będą zajadle bronić swoich tajemnic i interesów.

Chyba dla nikogo, znającego warsztat Wojciecha Chmielarza, nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę, że Cienie to bardzo dobrze napisany kryminał. Autor bezbłędnie poradził sobie zarówno jeśli chodzi o język, którym jest napisana powieść, jak i o narrację, przy pomocy której jak po sznurku prowadzi zaintrygowanego czytelnika.

Czytając powieść Wojciecha Chmielarza, trudno oderwać się od lektury. Od pierwszych stron, kiedy zawiązuje się akcja, powieść wciąga. Wielowątkowa fabuła nie przytłacza, znajdując w finale sensowne wyjaśnienie zagadki kryminalnej. Cienie zaciekawiają, a ukazany w nich świat, przedstawiony surowo i beznamiętnie, wywiera silne wrażenie. Ta książka, podobnie jak wiele innych tego autora, zmusza nie tylko do myślenia, lecz przede wszystkim do postawienia pytań i niekoniecznie beztroskiej i łatwej konfrontacji z nimi.

Cienie – ten tytuł niesie w sobie symboliczny opis historii, którą książka opowiada. Historii zbrodni, walki dobra ze złem, zmagania ze sobą i wrogami. Lecz przede wszystkim historii ludzi, którzy żyją w cieniu wydarzeń z przeszłości, innych i decyzji, które kiedyś podjęli. Ich życia – naznaczone doświadczeniami i wyborami – choć niejednoznaczne, to wprost narażone są na szybki i kategoryczny osąd – gloryfikację bądź potępienie.

Piąty tom serii to powieść, którą budują dobry pomysł na zagadkę, sprawne pióro autora, umiejętnie dawkowane napięcie i emocje, oraz postacie. Bohaterowie, nie tylko ten główny – Mortka, zostali starannie sportretowani. Chmielarz kreśli ich sylwetki z wyczuciem, poświęcając tyle uwagi, ile trzeba, by nadać im rys wiarygodności i głębię, a jednocześnie nie przesadzić, nie przerysować. Pisarz celnie łączy spodziewane i nieoczekiwane cechy w przekonujące i charakterystyczne portrety, szafuje niejednoznacznością, wartościuje, lecz nie ocenia.

Kończąc recenzję, muszę oddać Chmielarzowi, że potrafił utrzymać przede mną w sekrecie rozwiązanie zagadki aż do samego końca. Tożsamość zabójcy udało mi się odkryć zaledwie kilka akapitów przed tym, zanim karty odsłonił autor. Co więcej, dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że pisarz znacznie wcześniej podsuwał wskazówki, rzucając czytelnikowi – z perspektywy mogę napisać, że dość jasno, by nie rzec, zuchwale – wyzwanie. Przyznaję, że zwróciłem na nie uwagę, lecz albo je zlekceważyłem, albo nie potrafiłem złożyć w całość. Chapeau bas!

Źródło okładki: Wydawnictwo Marginesy