Rubasznie i swojsko

Czarny szlak to czwarty tom przygód dwóch bawarskich policjantów – komisarza Clemensa Wallnera i starszego sierżanta Leonhardta Kreuthnera, których autorem jest Andreas Föhr. Pisarz zabiera czytelników do Górnej Bawarii, w której u podnóża Alp rozgrywa się akcja książki.

Starszy sierżant Kreuthner z drogówki pracuje w powiecie Miesbach – oddalonym około 40 km na południowy wschód od Monachium. Pewnego dnia jest świadkiem dziwnych wydarzeń, lecz za godziwą łapówkę poskramia swoją ciekawość i odstępuje od czynności służbowych. Kilka lat później wraz z co dopiero poznaną młodą narciarką Danielą odkrywa zamarznięte zwłoki kobiety, która okazuje się siostrą towarzyszki Kreuthnera. Śledztwo i kolejne morderstwa potwierdzą, że to nie przypadek, a te dwa wydarzenia łączy bardzo wiele.

Starszy sierżant Leonhardt Kreuthner i komisarz Clemens Wallner – główni bohaterowie Czarnego szlaku i całej serii to udane postacie, które autor zbudował na zasadzie przeciwieństw. Kreuthner to rubaszny, lubiący zabawę i niewylewający za kołnierz prostolinijny policjant z drogówki. Sierżant potrafi wykorzystać każdą sytuację by zarobić kilka dodatkowych euro, często nadużywając swoich uprawnień. Jego dodatkową cechą, będącą jednocześnie wadą i zaletą, jest umiejętność przypadkowego znalezienia się w miejscach, w których „coś się dzieję”, co w połączeniu ze zmysłem detektywistycznym bywa kłopotliwe nie tylko dla niego, lecz i kolegów z policji w Miesbach. Zupełnie innym człowiekiem jest szef dochodzeniówki Clemens Wallner. Komisarz to stateczny mąż i ojciec. Wallner nie znosi zimna, prawie nie rozstaje się z puchową kurtką, co jest przyczyną nieustannych żartów innych członków zespołu, którzy za plecami komisarza naśmiewają się z niego. Żarty to jednak jedno, a profesjonalizm to drugie. Wallner jest uznanym śledczym, którego osiągnięcia są powszechnie znane i szanowane w całej Górnej Bawarii. Komisarz działa metodycznie, co doskonale uzupełnia się z chaotycznym i spontanicznym postępowaniem Kreuthnera.

Czarny szlak ma ciekawą konstrukcję fabuły, choć rozpoczyna się sztampowo – od retrospekcji. Autor urywa opis w momencie, kiedy napięcie rośnie, a historia nie zostaje z początku wyjaśniona, pozostawiając tym samym czytelnika z rozbudzoną ciekawością, która wraz z kolejnymi rozdziałami przemienia się w zaskoczenie. Czytelnik przeczuwa, że coś się nie zgadza, lecz Adreasowi Föhrowi długo udaje się go zwodzić, fundując mu całkiem niezłą rozrywkę.

Książka była momentami zabawna i rubaszna, podobnie jak bywają mieszkańcy Górnej Bawarii. Do łez rozbawiły mnie rozdziały, w których Kreuthner wraz z Danielą karmią zwierzęta zacierem z owoców znalezionych przez sierżanta w odziedziczonej po swoim wuju chłopskiej chacie. Później ze zdziwieniem odkrywają, że upojone materiałem do produkcji samogonu zwyczajnie słaniają się na nogach bądź dostały małpiego rozumu.

Fabuła Czarnego szlaku wciąga, lecz nie jest pozbawiona wad. Andreas Föhr prowadzi akcję nierówno. Chwilami lekturę utrudnia chaotyczne przeskakiwanie pomiędzy wątkami. Podczas czytania były momenty, kiedy odnosiłem wrażenie, jakby skleiłyby się kartki, a ja pominąłem kilka ważnych stron. To, że autor nie ustrzegł się błędów w konstrukcji i wyjaśnianiu kryminalnej intrygi dziwi, bo przecież jest to czwarta książka z serii, a nie debiut.

Podsumowując, kryminał Andreasa Föhra ma swój urok. Powieść pozbawiona jest brutalności, za to ma w sobie coś, co charakteryzuje również Bawarię i Bawarczyków – swojskość i przystępność. Dobrze nakreślone postacie oraz opisy miejsc doskonale oddają klimat południowych Niemiec oraz mentalność ich mieszkańców. To mocna strona powieści,  sprawiająca, że warto po nią sięgnąć. Czarny szlak to nie był najlepszy kryminał, jaki czytałem w ostatnim czasie, pomimo to bawiłem się przednie. A czy nie o to chodzi?

Źródło okładki: Wydawnictwo Filia