W sercu tajemnic

Echo serca Piotra Liany to książka trudna do zaklasyfikowania. Chwilami był to thriller medyczny, chwilami kryminał. Przede wszystkim była to jednak wciągająca powieść, którą wyróżniało coś innego niż gatunek literacki. Tym czymś był język, jakim została napisana. A ten – czego od dobrych kilku książek nie miałem okazji doświadczyć – był wyjątkowo staranny i zgrabny.

Przed dziesięcioma laty dochodzi do tragicznego wypadku, w którym zginęła Hania, żona głównego bohatera, Krzysztofa Roty, ordynatora Oddziału Kardiologii Inwazyjnej tarnowskiego szpitala św. Jacka. Lekarz samotnie wychowujący córkę, Ninę, która cudem przeżyła zderzenie samochodu z pociągiem, w przeciągu kilku dni doświadcza kolejnych traumatycznych wydarzeń. Nina popełnia samobójstwo, wieszając się w ich opuszczonym domku letniskowym w Krzyżu, a kardiolog zostaje posądzony o błąd lekarski i zawieszony w obowiązkach.

W takich okolicznościach w jego życiu pojawia się tajemnicza kobieta, Daniela Stein. Sąsiadka, której obecności Rota nie zauważał, staje się osobą zasiewającą w nim wątpliwości dotyczące śmierci jego córki oraz niezrozumiałych zdarzeń w życiu zawodowym. Kardiolog rozpocznie własne prywatne śledztwo, podczas którego odkrytych zostanie wiele tajemnic, jakie skrywają mieszkańcy Tarnowa.

Po przeczytaniu Echa serca miałem mieszane uczucia, bowiem powieść Piotra Liany zawiera w sobie cechy, które mi się spodobały oraz takie, które pozostawiały w moim przekonaniu sporo do życzenia. Zacznę od tych pozytywnych, a pierwszą z nich jest bezapelacyjnie język. Autor posługuje się nim bardzo zręcznie, książka bywa i zabawna, i błyskotliwa. Drugą jest rezerwuar ciekawych i dobrze nakreślonych postaci. Większość z nich jest z krwi i kości, a autor jest rzetelny i umiarkowany w ocenach. Trzecią, którą wymienię w niniejszej recenzji, jest rys społeczny. Piotr Liana obrazuje tarnowian, mieszkańców przeszło stutysięcznego miasta, uciekając się od wartościowania i moralizatorstwa, pozostawiając osąd czytelnikom.

Odniosłem się już do tego, co mi się podobało w Echu serca, teraz napiszę o tym, co mniej przypadło mi do gustu. Piotr Liana uczynił głównym bohaterem swojej powieści kardiologa, Krzysztofa Rotę. Autor poprowadził narrację z dwóch perspektyw. Jedną z nich jest ta w pierwszej osobie, kiedy śledzimy wydarzenia oczami kardiologa, oraz druga, trzecioosobowa, kiedy podążamy za innymi postaciami. Trzeba w tym miejscu napomknąć, że stwierdzenie, iż głównym bohaterem jest Rota, jest mocno na wyrost, bowiem autor porównywalną atencją obdarza również kilkoro innych postaci.

Fabuła książki jest interesująca i wciągająca. Akcja książki toczy się miarowo, przyspieszając w zaskakującym finale. Piotr Liana posługuje się suspensem, lecz niestety kolejne zwroty akcji pozostawiają wiele do życzenia, bowiem gmatwają intrygę, której autor nie tłumaczy w oczekiwany przez czytelnika wyczerpujący sposób. Odłożeniu książki na półkę towarzyszy wiele pytań, które nie doczekały się odpowiedzi na kartach powieści. Piotr Liana pozostawia kilka wątków niewyjaśnionych i nie uzasadnia, jakie miały znaczenie dla głównej osi historii. Szkoda, bowiem kilka-kilkanaście stron więcej mogłoby sprawić, że opowieść stałaby się kompletna. Tego jednak zabrakło, a niedomówienia sprawiły, że podejrzewam, iż autorowi zwyczajnie wyczerpały się pomysły, jak rozbudowaną fabułę złożyć w logiczną i wiarygodną całość.

Recenzując Echo serca, nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Powieść Piotra Liany to lektura, w której czytelnik natrafi na wiele terminów – mówiąc kolokwialnie – medycznych. Odczyn Biernackiego, zastępczy zespół Münchhausena, ruchy Browna czy kompleks Meduzy to tylko kilka z nich. Jeśli ktoś nie jest lekarzem bądź psychologiem, będzie musiał raz po raz odkładać książkę i posiłkować się chociażby Wikipedią. To zmusza czytelnika do przerwania lektury, lecz otwiera go na nowe informacje i wiedzę, co poczytuje autorowi na plus. Jednak jednocześnie uważam, że wygodniej – dla czytającego, bo przecież dla niego ta książka – byłoby dodać przypisy, które wydają się w takich przypadkach najzupełniej naturalną kwestią.

Podsumowując, Echo serca Piotra Liany to książka, którą przeczytałem z przyjemnością, lecz równocześnie daleki jestem od tego, by oceniać ją w samych superlatywach. Powieść świadczy o potencjale autora, który nie tylko ma wyróżniający się warsztat pisarski, lecz i warty zaznaczenia zmysł obserwacji ludzi, ich postaw i zachowań. Jeśli Piotr Liana kontynuując swoją literacką przygodę, wyeliminuje niedoskonałości, o których wspominam powyżej, to jego kolejna powieść może stać się bestsellerem.

Dziękujemy Wydawnictwu Oficynka za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji
Źródło okładki: Wydawnictwo Oficynka