Fikcja w fikcji

Mogłoby się wydawać, że jestem na bieżąco z twórczością Remigiusza Mroza. To pisarz niezwykle płodny, którego powieści są najliczniej recenzowanymi na okryminalach.pl. Pomimo to wciąż są w zanadrzu, czekające na swoją kolej, pozycje, których nie przeczytałem. Po lekturze czekającego od bodajże dwóch lat na swoją kolej Hashtagu pozostało ich o jedną mniej.

Tesa to młoda kobieta stroniąca od świata i ludzi. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość o oczekującej na odebranie paczce. Niczego nie zamawiała, a tym bardziej do paczkomatu, z których nigdy nie korzysta. Postanawia jednak sprawdzić, co zawiera przesyłka. Odebranie paczki rozpocznie bieg wydarzeń, które wywrócą jej życie do góry nogami.

Hashtag to powieść, która przypomniała mi opowieści autora o sposobie jego pracy. Remigiusz Mróz wspominał, że niekoniecznie od początku pracy nad kolejną książką ma wszystko zaplanowane, często to tylko luźny pomysł, który kształtuje się wraz z pisaniem kolejnych stron powieści. Improwizacja połączona z niezwykle sprawnym warsztatem pozwala pisarzowi na taki tryb pracy, przynosząc zazwyczaj udane efekty. Celowo użyłem słowa „zazwyczaj”, bowiem w tym przypadku tak się nie stało. Podejrzewam, że Mróz wpadł na pomysł, zaczął pisać i w pewnym momencie zakończył. Nie skończył powieści, tylko zamknął nic nie wyjaśniającym finałem. Po lekturze większości z jego książek mogę powiedzieć, że zakończenia zazwyczaj były mocną stroną, choć z mocną tendencją spadkową w ostatnim czasie. To z Hashtagu zapamiętam jako bodajże najsłabsze. Autor w posłowiu próbuje jeszcze ratować sytuacje, próbując skonfundować rozczarowanego czytelnika, szafując frazami o fikcji, poddając pod wątpliwość, co w tej książce było prawdziwe, a co tylko się czytelnikowi wydawało. Nie przekonało mnie to. Za to zwyczajnie uznałem, że autor się pogubił, znowu miał intrygujący pomysł, lecz ten tym razem zaprowadził go i – niestety – czytelników donikąd.

A przechodząc do samej powieści, to warto podkreślić w niej dwie mocne strony. Pierwszą z nich jest intrygujący i zmarnowany zamysł, który sprawił, że z początku książką wciąga, wydarzenia są dynamiczne. Dosyć szybko zaintrygowanie przemienia się w niedowierzanie i pogłębia się aż do końca. Drugą z nich jest niezwykle ciekawa postać głównej bohaterki. Tesa to jedna z najbardziej charakterystycznych postaci, jakie kiedykolwiek wykreował Remigiusz Mróz. Kobieta pogodzona ze swoim aspołecznym podejściem i – przede wszystkim – swoim wyglądem. Znacząca nadwaga determinuje jest zachowanie i stosunek do otaczającego świata. Zdaje się tym nie zrażać, prowadząc życie na miarę swoich oczekiwań.

Hashtag to powieść sprzed blisko dwóch lat. Nawet gdybym o tym nie wiedział, to momentalnie przypisałbym ją do czasu, w którym Remigiusz Mróz popadł w przesadę z umieszczaniem ciekawostek z różnych dziedzin. To, co na początku było ciekawym urozmaiceniem jego książek, cechą subtelnie podkreślającą dobre przygotowanie i poziom wiedzy autora, później stało się dość nachalnym i uciążliwym elementem, który przyćmiewał jedną z zalet jego powieści, jaką była dynamika akcji. Intryga książki nie straciłaby na wartości, gdyby autor ograniczył liczbę naukowych wtrętów. Cieszę się, że najświeższe książki pisarza, zwiastowały koniec trwającego od wydania Wotum nieufności okres. W tym przypadku mniej znaczy lepiej.

Podsumowując, Hashtag to powieść, którą czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem do pewnego momentu, później zaczyna się powątpiewanie, czy i tym razem Mróz wybrnie z kąta, w który się sam zagonił, po czym następuje konstatacja i  rozczarowanie, że ta sztuka się pisarzowi nie udała. Szkoda, że autor w pewnym momencie nie przestał komplikować fabuły książki. Gdyby nie zwiódł go brak umiaru bądź zbytnia pewność siebie, nie pogubiłby się w historii, a czytelnik nie odkładał na półkę powieści, mając poczucie, że ktoś opowiedział historię tylko „do połowy”, lecz z pewnością nie do spodziewanego i oczekiwanego końca.

Źródło okładki: Wydawnictwo Czwarta Strona