Jak na karuzeli

Karuzela Pauliny Świst rozpoczyna nową serię tej autorki. Czwarta w dorobku pisarki książka jest bardzo podobna do trzech wcześniejszych. To – w zależności od spojrzenia i oczekiwań – można uznać za zaletę bądź wadę. Kiedy odkładałem na półkę Podejrzanego, żałowałem, że kończy się lubiany przeze mnie cykl. Po lekturze Karuzeli wiem, że niepotrzebnie się martwiłem.

Kilkoro młodych prawników, przyjaciół ze studiów, spotyka się, by omówić wspólny biznes zaproponowany przez jednego z nich. Trójka z nich, Olka, Piotr i Teo, decyduje się na udział w dochodowym, lecz nielegalnym, przedsięwzięciu. Czwarta, Lilka, nie przystaje na propozycję, na odchodnym mówiąc, że przecież ktoś ich będzie musiał wyciągnąć z więzienia.

Po roku, w trakcie którego wiele się zmieniło, do akcji wkracza policja. Piotr i Olka, których połączył nie tylko interes, rozpoczynają walkę o przetrwanie. Wielkie pieniądze, wielkie namiętności i wielkie zagrożenie staną się przyczyną i skutkiem ich – przemyślanych i impulsywnych – decyzji. Para będzie uciekać przed teraźniejszością i jednocześnie powracać do przeszłości, walcząc o – nie wypowiedzianą głośno, choć upragnioną – wspólną przyszłość.

Zaraz po przeczytaniu Karuzeli zacząłem się zastanawiać, co poruszę w jej recenzji. Wszystko, co dotychczas napisałem o wcześniejszych książkach Pauliny Świst, mógłbym powtórzyć i tym razem. Niezapomniany inżynier Mamoń z kultowego Rejsu, grany przez Zdzisława Maklakiewicza, przekonywał, że: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu”. Reminiscencja – a jakże!, również „mamoniowa” – sprawia, że przywiązuję się do tych książek i autorów, którzy stali się na swój sposób charakterystyczni, a ich styl przypadł mi do gustu. Tak właśnie stało się z Pauliną Świst i jej powieściami. Dlatego – słusznie bądź nie – cieszę się, że autorka nie szuka nowych rozwiązań, tylko umiejętnie stosuje te, które tak dobrze się sprawdzają.

Nie chcąc wspominać o tych cechach książek Pauliny Świst, o których już dwukrotnie, recenzując Komisarza i Podejrzanego, pisałem, napomknę o czymś innym. Autorka posiadła rzadką umiejętność tworzenia – złych bądź co najmniej dwuznacznych moralnie – postaci w taki sposób, że natychmiast zyskują sympatię czytelnika. Piotr i Olka to bohaterowie, którym daleko do stawiania ich na piedestale. To dwójka ludzi, którym nie wszystko w życiu poszło po ich myśli, a nielegalnie zarobione wielkie pieniądze nie rekompensują, nie przykrywają porażek w życiu osobistym. Ci dwoje to uciekinierzy, uciekający najpierw od własnej przytłaczającej rodzinnej codzienności, a później przed wymiarem sprawiedliwości i przeszłością. Wykreowane – po raz kolejny – przez pisarkę postacie stają się jednak magnesem, który nie pozwala książce wypaść z ręki czytelnika, który czytając, zapomina o wartościowaniu i moralizatorstwie oraz trzyma kciuki za głównych bohaterów.

Wszystkie dotychczas napisane książki Pauliny Świst i opowiedziane przez nią historie łączyli bohaterowie. Nie inaczej było i w tym przypadku, bowiem drugoplanową postacią Karuzeli jest znana z poprzedniej serii Kinga Błońska. Dla przyzwoitości i rzetelności nie zapomnę również o krótkiej charakterystyce fabuły i akcji powieści, pisząc w tym miejscu jedynie, że są typowe dla autorki. Intryga, choć przewidywalna, znajduje w finale logiczne i wiarygodne wyjaśnienie, a samo zakończenie – jak wcześniej okładka książki – stanowi zapowiedź kontynuacji historii.

Niniejszą recenzję zakończę odnosząc się do tytułu, który jej przewodzi. Tak, jak zastanawiałem się nad treścią, tak zastanawiałem się nad tytułem. Najpierw chciałem nawiązać do recenzji Podejrzanego i Komisarza i napisać: „Można jeszcze szybciej i ostrzej”, lecz po chwili uznałem, że nie tym razem do trzech razy sztuka. Odniosłem się do dwuznaczności tytułu powieści, bowiem fraza „Jak na karuzeli” dobrze oddaje charakter stylu i fabuły książki, która, podobnie jak trzy wcześniejsze, jak karuzela kręci się wokół styku dwóch światów – prawników i przestępców, a język powieści i sposób narracji wywołuje emocje przypominające te z zabawy na wielkiej wesołomiasteczkowej atrakcji.

Źródło okładki: Wydawnictwo Akurat