Na bankiecie przypadku

Czytanie kryminałów obliczone jest przede wszystkim na rozrywkę. Czasem jest w nich coś więcej, jakiś dodatkowy wymiar czy płaszczyzna, które sprawiają, że książka utkwi w pamięci na dłużej. Czasem nawet to nie jest gwarantem przyjemności z czytania, kiedy brakuje racjonalności i wiarygodności. Kręgi Zbigniewa Zborowskiego są tylko i zarazem aż powieścią – kryminałem pełną gębą – którą czyta się błyskawicznie i równie szybko zapomina. Kryminalną ucztą w czystej postaci, nierozbudzającą wybujałych oczekiwań i unikającą zdumiewających rozczarowań.

Były policjant Wydziału Terroru Kryminalnego Komendy Stołecznej, a obecnie prywatny detektyw Bartosz Konecki otrzymuje proste, lecz zagadkowe zlecenie. Ma śledzić telewizyjną gwiazdkę – Amelię Stokrocką. Zleceniodawcą jest tajemniczy człowiek, którego Konecki podejrzewa o policyjną przeszłość. Sprawa, którą przyjął nielegalnie, bez podpisania jakiejkolwiek umowy, ma być dla niego łatwym zyskiem, który pozwoli na zapłacenie najpilniejszych rachunków. Bardzo szybko okazuje się, że – wbrew zapewnieniom mocodawcy – za sprawą kryje się drugie dno. Celebrytka, młoda kobieta o nie najlepszej reputacji, interesuje się śledztwem sprzed ćwierć wieku. Zwraca to uwagę detektywa, nie pozwalając mu zlekceważyć zaistniałej sytuacji. W ostatnich dniach dokonano bowiem w Warszawie morderstwa, a ofiara została okaleczona w podobny sposób, jak zamordowana kobieta, której zabójstwem interesuje się Stokrocka.

Trzeba zaznaczyć, że nie czytałem pierwszego tomu przygód Bartosza Koneckiego, Skazy. Gdybym nie wiedział, że Kręgi są jego kontynuacją, to niekoniecznie bym się tego domyślił. Główny bohater to postać, jakich amator kryminałów poznał niezliczoną ilość. Typowy bohater gatunku – człowiek po przejściach, z problemami. Nieliczne odniesienia do straconej rodziny i częstsze do utraconego policyjnego etatu można potraktować jako charakterystykę postaci, a nie nawiązania do wydarzeń z wcześniejszej części. Konkludując, nieznajomość fabuły Skazy nie przeszkadzała w odbiorze Kręgów.

W recenzjach zazwyczaj podsumowuję język, jakim została napisana książka, krótką frazą, rzadziej zdaniem-dwoma. Tym razem będzie jednak inaczej. Od bardzo dawna i trudnej do przytoczenia liczby przeczytanych kryminałów bądź thrillerów, pierwszym, na co zwróciłem uwagę w nowej książce, była właśnie kultura języka. Ten, którym posługuje się Zbigniew Zborowski, był przystępny i zwięzły, a przy tym świadczący, że autor z uwagą i roztropnością podchodzi do przejrzystości przekazywania treści i emocji. Warto podkreślić, że język Kręgów wyróżniał się na tle pisarskiego warsztatu polskich autorów kryminałów. Zborowski z polotem połączył bezceremonialny sposób opowiadania historii ze sprawnością językową, pozbawioną jednak pretensjonalnej literackości.

Zbigniew Zborowski poprowadził narrację wielotorowo. Głównym i ciągnącym się przez całą książkę wątkiem jest ten, dotyczący Koneckiego. Jego oczami śledzimy bieżące wydarzenia. W pierwszej części Kręgów drugi tor narracji traktuje o wydarzeniach z początku lat 90. ubiegłego wieku. Autor nie przywiązuje również wagi do chronologii, w drugiej części powieści zastępując watek sprzed ćwierć wieku wydarzeniami, które co dopiero działy się na kartach kryminału w czasie rzeczywistym, tylko zostały pokazane z innej – niż z głównego bohatera – perspektywy.

Akcja książki od samego początku toczy się wartko. Powieść mocno wciąga, co jest zasługą nie tylko interesującej historii, lecz przede wszystkim sylwetki Koneckiego. To może odrobinę dziwić, bo jak wyżej napisałem, to postać bardzo schematyczna. Jest w niej jednak coś, co spowodowało, że od pierwszych kart powieści polubiłem głównego bohatera. Zapewne za autentyczność i wzajemnie się uzupełniające – z jednej strony normalność, z drugiej nietuzinkowość.

Powieść Zborowskiego charakteryzuje logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy, a wykreowana przez autora fabuła została opowiedziana przez niego bez narzucającego się pryncypialnego moralizatorstwa i zbędnych usprawiedliwień. Kręgi opowiadają o życiu takim, jakim jest, o wydarzeniach, które mogłyby mieć miejsce.

Kręgi Zbigniewa Zborowskiego kończą się, zapowiadając kontynuacje historii. Kto wie, jak potoczą się losy Bartosza Koneckiego. Jedno jest pewne, warto pamiętać o ewentualnej premierze kolejnego tomu serii.

 

Dziękujemy Społecznemu Instytutowi Wydawniczemu Znak za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji
Źródło okładki: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak