Pogrążając się w mroku

Mroczni ludzie Jensa Henrika Jensen to drugi tom trylogii Oxen. Książka ta powiela pomysły wykorzystane przez autora w pierwszej części, Zanim zawisły psy. Powieść trzyma poziom, lecz zawiera te same drobne niedociągnięcia, które opisałem w recenzji pierwszego tomu. A ten, kto spodziewał się zaskakujących zwrotów akcji, nie będzie rozczarowany, jednak na wielki finał i wyjaśnienie tajemnicy Danehofu będzie musiał poczekać do premiery powieści zamykającej tę serię.

Nils Oxen zniknął z komendy w Aalborgu, z imprezy zorganizowanej z okazji zamknięcia sprawy wiszących psów i ukrywa się na Półwyspie Jutlandzkim. Przypadek sprawia, że ratuje życie starszemu mężczyźnie, Johannesowi „Rybakowi” Ottesenowi. Staruszek proponuje mu wikt i pracę, a były żołnierz postanawia przyjąć propozycję i osiąść na dłużej na odludziu. Oxen, odcięty od cywilizacji i wiadomości, nieświadomy jest zagrożenia, które nadchodzi.

Równolegle Margrethe Franck z PET, Policyjnej Służby Wywiadowczej, z którą współpracował Oxen, nieustanie go poszukuje. Robi to na zlecenie szefa PET, Axela Mossmana, jak i z własnej woli, nie mogąc zapomnieć o Nilsie. Poszukiwania nabierają tempa, kiedy w komnacie Danehofu w zamku Nyborg zostaje znalezione ciało dyrektora zamku, inspektora muzeum Malte Bulbjerga, zastrzelonego dwoma strzałami w głowę. Młody człowiek, którego Margrethe i Nils poznali, rozpracowując sprawę wiszących psów, był ekspertem zafascynowanym Danehofem i piszącym na jego temat pracę. Czy do jego śmieci przyczynił się Oxen, wysyłając mu tajne dokumenty Danehofu?

Druga część przygód Oxena to powieść niełatwa w odbiorze. Powodów jest kilka. Autor od pierwszych kart książki rozpoczyna kolejne rozdziały w ogóle bądź długo – czasem dopiero na kolejnych stronach – nie wspominając, kto jest bohaterem opisywanych wydarzeń. To chybiony – i przede wszystkim zupełnie niepotrzebny – zabieg. Jeśli Jensen chciał w ten sposób wprowadzić aurę tajemniczości i napięcie, to mocno się przeliczył, wywołując tylko irytację. Odniosłem wrażenie, że autor bezsprzecznie pomylił zamęt z zaciekawieniem, a różnica, która je dzieli, jest ogromna.

Ponownie przeszkadzała mi niejasna maniera nadużywania kursywy. Nie rozumiałem i nie rozumiem, po co autor ją stosuje. Kolejnym utrudnieniem w przyjaznym odbiorze książki było długo trwające niezdecydowanie pisarza, kogo uczynić centralną postacią powieści. Bo – choć to trylogia Oxen – długimi momentami wcale nie był nią Nils Oxen ani znana z pierwszej części Margrethe Franck, ani Hans Peter Andersen, zastępca komendanta i szef Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu w Odense. Zmieniło się to dopiero w połowie książki, kiedy Oxen wraca do roli głównego bohatera, a historia nabiera tempa. Ponadto, powieść zakłócały też nic nie wnoszące opisy, wybijając z rytmu. Powracające wspomnienia wojennych traum pojawiały się zupełnie przypadkowo i nie wyjaśniały postawy ani zachowania Nilsa.

Czytając powyższe akapity można dojść do wniosku, że druga część trylogii Oxen mocno rozczarowuje, a to nie byłoby prawdą. Książka, choć nie pozbawiona szczegółowo opisanych powyżej wad, zaskakuje licznymi zwrotami akcji, trzymając czytelnika w napięciu do ostatnich kart.

Rumieńców – choć jeszcze mocno niewyraźnych – nabiera relacja Margrethe i Nilsa, która napędzała również i pierwszy tom. Tym razem jednak Jensen ukazuje ich z innej strony – szczególnie Oxen zyskuje bardziej ludzką twarz, kosztem wizerunku bezwzględnego komandosa, zdolnego przeciwstawić się całemu światu.

Akcja powieści nie przekracza granic Danii, lecz podążając za wydarzeniami, czytelnik odbywa, momentami w zawrotnym tempie, literacką podróż. Bohaterowie, zarówno ci pierwszo-, jak i drugoplanowi, zostali nakreśleni i opisani barwnie i przenikliwie. Historia nie tylko wciąga, lecz i przeraża swoją niejednoznacznością. To zdecydowanie bardzo mocne strony kolejnej książki Jensa Henrika Jensen.

Podsumowując, Mroczni ludzie to nie jest typowy kryminał, który opowiada zamkniętą historię. Drugi tom przygód Nilsa Oxena kontynuuje wątki z Zanim zawisły psy, tylko po części je wyjaśniając i jednocześnie otwierając przed czytelnikiem nowe tajemnice, które zapewne zostaną odkryte w finale serii. Zamrożone płomienie, domykające trylogię i będące w przygotowaniu do polskiej premiery, zapowiadają się niezwykle ciekawie. I choć spodziewam się, że ponownie będę musiał z mozołem przebijać się przez pierwszą część książki, to druga wynagrodzi trud, fundując zaskakujące  i – na co liczę – błyskotliwe zakończenie.

Nasza recenzja Zanim zawisły psy Jensa Henrika Jensena

Dziękujemy Wydawnictwu HELION za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji

Źródło okładki: Wydawnictwo HELION