Rodzinne spotkanie…

Zupełnie niedawno, wychodząc w przedświątecznym czasie i nastroju z kina, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Przecież w Wigilię świąt Bożego Narodzenia dzieją się rzeczy magiczne. Na łamach okryminalach.pl recenzujemy książki, lecz dlaczego w ten wyjątkowy dzień nie odejść od tego, do czego Was – naszych czytelników – przyzwyczailiśmy i napisać coś innego. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. I dlatego dziś, zamiast tekstu o książce, będzie o rewelacyjnym – a jakże! – kryminale, jakim jest film pt. Na noże.

Nazajutrz po swoim urodzinowym przyjęciu Harlan Trombley zostaje znaleziony martwy w swoim gabinecie. Wszystko wskazuje na to, że osiemdziesięciopięcioletni autor bestsellerowych kryminałów popełnił samobójstwo. Wszyscy członkowie rodziny mieli motyw, by zabić. Wszyscy żyli na koszt słynnego pisarza bądź żerowali na nim.

W kilka dni po tragicznym wydarzeniu policja przesłuchuje rodzinę i najbliższych pracowników, którzy feralnego dnia uczestniczyli w imprezie. Nie są to typowe przesłuchania, bowiem odbywają się w luksusowej rezydencji, w której wydarzyła się tragedia, a w samych rozmowach, pozostając w cieniu policjantów, uczestniczy tajemniczy Benoit Blanc. Prywatny detektyw, który nie zna swojego zleceniodawcy, podejrzewa, że wydarzenia miały inny przebieg, niż wszyscy – także policjanci – przypuszczają. Wraz z rozwojem śledztwa, zaczyna dzierżyć prym, odkrywając kolejne tajemnice i fakty.

Rian Johnson, reżyser filmu, nakręcił kryminał, w którym jest wszystko. Jest doborowa obsada, m.in. Daniel Craig, Jamie Lee Curtis, Chris Evans, Don Johnson czy Christopher Plummer, a aktorzy grają wyśmienicie. Jest znakomita zagadka kryminalna, która znajduje logiczne i wiarygodne rozwiązanie w zaskakującym finale. Są zabawne, inteligentne dialogi, które wywołują gromki śmiech. Jeśli dodać do tego kameralny charakter historii, specyficzną atmosferę i nastrój, doskonale korespondującą z opowieścią scenografię oraz odrobinę osobliwego i jednocześnie zabawnego i błyskotliwego bohatera, jakim jest detektyw Benoit Blanc, trudno uciec od skojarzeń i porównań z najlepszymi filmowymi adaptacjami książek Agathy Christie. A co najważniejsze, trzeba podkreślić, że ów film te porównania pierwszorzędnie wytrzymuje.

Akcja Na noże, ponad dwugodzinnego filmu, porywa. Seans mija błyskawicznie, a wychodząc z kina można mieć poczucie niedosytu, żałując, że kryminał – a przede wszystkim historia – nie był jeszcze dłuższy. Rzadko bowiem zdarza się, by dzieło – czy to książka, czy film – nie miało słabych stron. A w tym konkretnie tak właśnie było. Nie napiszę wiele więcej, by nie psuć frajdy tym, którzy zdecydują się Na noże zobaczyć. Napomknę tylko, że kreacja Daniela Craiga, który nieodzownie kojarzy się przede wszystkim z postacią Jamesa Bonda, była równie zaskakująca, co – w innym niż w przypadku roli agenta 007 znaczeniu – brawurowa. A to tylko jeden z wielu składników, które tworzą ten fenomenalny film.

Przy okazji recenzowania Na noże warto nadmienić, że poza kryminalnym wątkiem, jakim jest śledztwo, w tle głównych filmowych wydarzeń wybrzmiewa ponadczasowa opowieść o konfrontacji dobra ze złem, o ludziach nikczemnych i przyzwoitych. Piszę o tym, ponieważ dzieje się to dyskretnie i nienachalnie, bez zbędnego moralizatorstwa i typowej – irytującej – dla amerykańskich filmów wzniosłości.

Kończąc tę recenzję, śpieszę uspokoić, że kryminał Na noże wciąż jest grany. Jeszcze zdążycie wybrać się do kina, czego – jako miłośnicy gatunku – nie pożałujecie. A ja, pisząc ten nietypowy tekst, skorzystam z okazji, by złożyć Wam świąteczne życzenia. Pomyślności!

Źródło plakatu: MONOLITH FILMS SP. Z O.O.