Zagubiony na mokradłach

Niespokojni zmarli Simona Becketta to piąta część serii o antropologu sądowym Davidzie Hunterze. Powieść z gatunku thrillerów medycznych, choć równie dobrze można by ją nazwać kryminałem. A co najważniejsze – i to bez względu na klasyfikacje – określić mianem książki, w której wszystko się zgadza.

Konsultant w dziedzinie medycyny sądowej – doktor David Hunter – czuje, że nadchodzą zmiany. Przeszłość mocno wpływa na jego życie, zarówno  prywatne, jak i zawodowe. A to, co przyniesie przyszłość, niekoniecznie zapowiada się lepiej. Któregoś dnia, po powrocie do domu, okazuje się, że ktoś próbował się do niego włamać. Kiedy planuje wyjazd do przyjaciół, by choć na chwilę opuścić Londyn, otrzymuje telefon od inspektora Lundy’ego z komendy w Essex, który – jakby nie zważając na nie najlepszą ostatnio reputację antropologa – prosi go o pomoc. Na odludnymi i trudno dostępnym wybrzeżu wyspy Mersea odkryto ciało, które długo leżało w wodzie, co utrudnia jego wydobycie. Doktor ma pomóc miejscowym policjantom bezpiecznie wyciągnąć i zidentyfikować zwłoki.

Wszystko wskazuje na to, że odnaleziono ciało poszukiwanego od miesięcy Leo Villiersa. Tak uważa lokalna policja, tak – bezwzględnie i bezdusznie – twierdzi sir Stephan Villiers, ojciec zaginionego i głowa wpływowej miejscowej rodziny. Śledztwo ma się zakończyć szybko, lecz David Hunter – przez własną nierozwagę – zmuszony jest pozostać w Backwaters. Kolejne przypadki spowodują, że z pozoru prosta sprawa nabierze nowego wymiaru. Zawodowego i osobistego.

Simon Beckett w Niespokojnych zmarłych oferuje swojemu czytelnikowi książkę niebanalną, w której wszystko jest na swoim miejscu. Nie brakuje w niej zajmującej intrygi kryminalnej, nienachalnego wątku obyczajowego, a wszystkie elementy fabuły składają się w całość. Jedyne, czego dla mnie było zbyt wiele, to szczegóły dotyczące procesów rozkładu ciała. Oczywiście, to zarzut z przymrużeniem oka, w końcu powieść Becketta to thriller medyczny, wiec nie traktuję tej uwagi jako zarzutu. Wspominam jednak o tym, bowiem Brytyjczyk bardzo drobiazgowo i naturalistycznie opisuje to, co się dzieje z ludzkim ciałem po śmierci. Beckett robi to z pietyzmem, który u jednego czytelnika może wywołać zaciekawienie, u drugiego odrazę.

Simon Beckett poprowadził narrację w pierwszej osobie. Wydarzenia śledzimy z perspektywy doktora Huntera. Autor serwuje nam wiele rozległych opisów i przemyśleń głównego bohatera, które nienatrętnie budują nastrój powieści i doskonale wpisują się mroczny klimat Backwaters. Akcja książki jest spokojna, lecz powieść wciąga, czyta się ją dobrze i szybko. Wspomniane elementy oddają i uwypuklają budzącą niepokój atmosferę mokradeł, pośród których żyją ludzie skrywający tajemnice.

Niespokojni zmarli Simona Becketta to kryminał, który konstrukcją fabuły przypomniał mi najlepsze powieści z Harrym Hole, napisane przez Jo Nesbø, szczególnie Trzeci klucz. Daleki jestem od porównywania zarysu fabuły, jeszcze dalej od konfrontowania głównych bohaterów, lecz sposób, w jaki Brytyjczyk wykreował i skomponował historię, żywo przypomniał mi mistrzowski sznyt Norwega.

Źródło okładki: Wydawnictwo Czarna Owca