Pomiędzy historią a opowieścią

Cóż, dotychczas nie byłem, i po lekturze Nocy sztyletników Adam Węgłowskiego z pewnością nie zostanę, entuzjastą kryminałów retro. Dlaczego? Bowiem po raz kolejny przekonałem się, że autorzy uprawiający ten gatunek znacznie bardziej niż na tym, co w kryminałach podstawowe i kluczowe, czyli na intrydze, skupiają uwagę – swoją i czytelników – na mniej lub bardziej pietystycznym odtworzeniu realiów historycznych. Tak stało się i w tym przypadku.

Do Londynu, w którym grasuje morderca nazywany Kubą Rozpruwaczem, przyjeżdża Kamil Kord. Dziennikarz, pochodzący z Galicji, a mieszkający w Paryżu, znudzony i bogaty panicz, zatrzymuje się u przyjaciela – Nikodema Ponara. Młody Polak szuka w stolicy brytyjskiego imperium natchnienia, tematu do swojej pracy, znajdując go w zagadkowych i wstrząsających morderstwach prostytutek, do których dochodzi w 1888 roku w ubogiej londyńskiej dzielnicy Whitechapel.

Dzięki znajomościom i koneksjom Ponara, byłego stróża prawa, który po opuszczeniu Austro-Węgier osiadł w Londynie, stając się tajnym informatorem lokalnej policji, udaje mu się dotrzeć do prowadzącego śledztwo. Inspektor Frederick Abberline ze Scotland Yardu zapoznaje Korda z dochodzeniem, a także mroczną stroną wielkiej i różnorodnej etnicznie oraz ekonomicznie metropolii.

Kamil, wierząc w swój detektywistyczny zmysł i doświadczenie, próbuje zgłębić tajemnicę niewyjaśnionych morderstw. Detektyw-amator, coraz mocniej oddalając się od najpopularniejszych turystycznych atrakcji, trafia na trop tajemniczego mężczyzny, który, jak podejrzewa Kord, jest byłym sztyletnikiem – członkiem zbrojnej organizacji powstałej w okresie powstania styczniowego do zwalczania szpiegów i zdrajców powstania – wciąż ścigającym kogoś po kilkudziesięciu latach.

Noc sztyletników to książka niełatwa do jednoznacznego scharakteryzowania. Z jednej strony to słaby kryminał, bowiem mało w nim soli powieści detektywistycznych, jaką jest rozwiązywanie zagadki kryminalnej. Z drugiej – choć być może to stwierdzenie mocno na wyrost –  to momentami nieśmiały romans, który w finale zaskakuje. Jeśli jednak miałbym określić książkę Adama Węgłowskiego jednym zdaniem, to powiedziałbym, że to interesująca powieść historyczna, w której splatają się dwie płaszczyzny. Jedną z nich jest doskonale odtworzone tło historyczne, drugą natomiast fikcja literacka.

Czytając Noc sztyletników odniosłem wrażenie, że Adam Węgłowski długi czas nie mógł się zdecydować, co uczynić osią swojej powieści. Autor z równym zaangażowaniem prowadzi dwa zasadnicze wątki fabuły, sprawiając, że żaden z nich nie dominuje. Ten – zamierzony bądź nie – zabieg sprawił, że odkładając książkę ciężko zreasumować o czym istotnie była. Czy o historii Kuby Rozpruwacza czy o poszukiwaniu sztyletnika, czy też o polityce końca dziewiętnastego wieku. To niezdecydowanie może konfundować czytelnika.

Powieść Adama Węgłowskiego to książka – przyjmując kryminalną miarę – trudna w odbiorze. Sama intryga była interesująca, lecz autor gubił się w narracji, niespodziewanie wprowadzał wątki, nie wyjaśniając ani nie uzasadniając powodów ich dodania. Autor z góry uprzedził, że zbieżność z prawdziwymi wydarzeniami nie jest przypadkowa, lecz zabrakło klarownego objaśnienia, którzy z książkowych bohaterów są postaciami historycznymi, a którzy wytworem literackiej fikcji. To o tyle dziwi, że pomniejsze fakty były wsparte naukowymi odniesieniami.

Noc sztyletników czyta się mozolnie, w czym przeszkadzają długie historyczne dygresje. Wprawdzie muszę przyznać, że to, co stawało mi na przeszkodzie w pozytywnej ocenie książki jako porywającej powieści detektywistycznej, było jednocześnie zaletą, stanowiąc wartościową lekcję historii, która zapada w pamięć. Losy beztroskiego Kamila Korda, rzucone na tło arcyciekawej sytuacji geopolitycznej, stanowią przeciwwagę dla ciężaru ówczesnych wydarzeń. Nie zważając na walory edukacyjne, sama postać dziennikarza warta była uwagi, więc jeśli sięgnę po Krew Habsburgów – drugi tom serii – to będzie to właśnie jego zasługa.

Nasza recenzja Krwi Habsburgów Adam Węgłowski

Dziękujemy Wydawnictwu Oficynka za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji
Źródło okładki: Wydawnictwo Oficynka