Szukając ojca i siebie

Okładkę Pokochać noc Dennisa Lehane’a przyozdabia tak buńczuczny blurb, że spodziewałem się wielkiego rozczarowania. Okazało się, że powieść była – tylko i aż – przyzwoita. Aż dziw bierze, że ktoś wpadł na pomysł, że książka tak uznanego pisarza nie obejdzie się bez odwołań i porównań do Hitchcocka, Nolana i Lyncha. Inną kwestią jest fakt, że na tym tle powieść wypada zwyczajnie blado.

Główną bohaterkę, Rachel Childs, poznajemy jako dziewczynkę, którą samotnie wychowuje matka, doktor psychologii i znana pisarka. Elizabeth Childs, wykładowczyni Mount Holyoke w Massachusetts, pomimo błagań córki, nigdy nie zdradziła, kto jest jej ojcem. Po tragicznej śmierci matki, która zginęła w wypadku samochodowym, Rachel odwiedza agencję detektywistyczną, gdzie poznaje prywatnego detektywa Briana Delacroix. Kobieta chce mu zlecić odnalezienie jej ojca. Jak się okazuje, to spotkanie odciśnie piętno na jej przyszłości.

Delacroix nie znajduje ojca Rachel i znika z jej życia, raz na kilka lat przesyłając lapidarnego e-maila. Kobieta odkrywa prawdę o własnej rodzinie, robi zawrotną karierę w mediach, wychodzi za mąż. Jednak zagubienie, które rodziło się w niej od młodych lat, doprowadza ją do załamania, sprawiając, że traci pracę i się rozwodzi. To właśnie wtedy przypadkowo spotyka Briana Delacroix…

Pokochać noc to z początku epicka opowieść o ludziach, wsparta psychologiczną podbudową i rysem społecznym. Akcja książki rozwija się bardzo powoli, po czym następują gwałtowne zmiany w życiu głównej bohaterki przeplatane okresami zastoju, wyciszenia. Ta swoista literacka sinusoida została nakreślona chaotycznie, a losy Rachel wydają się być niewiarygodne. Autor najpierw bardzo wiele miejsca poświęca pobocznym wątkom, by później bez mrugnięcia okiem – i bez straty dla fabuły – o nich zapomnieć.

Książkę czyta się lekko, choć nie bez przeszkód. Powieść została słabo przetłumaczona. Czytając niektóre zdania aż zgrzytały zęby, zupełnie jakby ktoś wrzucił oryginalny tekst do internetowego tłumacza, a nie oddał w ręce rzeczywistego specjalisty. Zdarzało mi się czytać pewne akapity po kilka razy, upewniając się, że zrozumiałem zamysł, a dezorientacja wynika z chropowatości i nieskładności tworzących je zdań bądź fraz.

Równie zaskoczony byłem tym, że w amerykańskiej powieści, której akcja rozgrywa się – a jakże! – w Ameryce, używany jest Międzynarodowy Układ Jednostek Miar, a nie, jak można by się spodziewać, jednostki imperialne. Zastanawiam się, czy mierzone w kilometrach odległości i kilometrach na godzinę prędkości polskie wydanie zawdzięcza tłumaczeniu czy tak było w oryginalnym tekście i to autor z rozmysłem użył kilometrów zamiast mil.

Pokochać noc Dennisa Lehane’a to powieść obyczajowa, która dopiero w połowie przeistacza się w mroczny thriller psychologiczny. I co ciekawe, książka – w moim odczuciu –  lepiej sprawdza się w tej pierwszej roli. Nie przekonała mnie – przewidywalna i banalna – intryga, którą autor potraktował po macoszemu, nie przywiązując specjalnej uwagi, by historia była cokolwiek skomplikowana, a jej rozwikłanie długotrwałe i pracochłonne.

O samym zakończeniu można powiedzieć jedynie tyle, że było iście hollywoodzkie, z całym dobrem filmowego inwentarza. Autorowi mogę powinszować jedynie towarzyszącej finałowi niejednoznaczności, lecz niniejszą recenzję spuentuję stwierdzeniem, że na ostatniej karcie powieści zamiast podziękowań powinien widnieć słynny napis „The End” – koniec.

Źródło okładki: Prószyński Media