To nie Mróz, jakiego znacie

Większość bezwzględna to nowa książka Remigiusza Mroza. Byłem pewien, że autora znam doskonale, lecz czytając ją, co chwilę zastanawiałem się, czy to na pewno jego powieść. Z jednej strony był znany styl i postacie zapamiętane z pierwszego tomu serii W kręgach władzy, z drugiej zaskakiwała powolna akcja zupełnie obca dla czytelników, których Mróz przyzwyczaił do zawrotnych prędkości.

Większość bezwzględna to wprost kontynuacja Wotum nieufności. Zastajemy głównych bohaterów – prezydent Darię Seydę oraz posła Patryka Hauera – zaraz po wydarzeniach, które kończyły poprzedni tom. Głowa państwa boryka się z problemami zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Musi zmierzyć się z przeciwnikami politycznymi nie tylko na krajowym podwórku, lecz i we własnej partii. Czy uwierzyć w informacje o zagrożeniu terrorystycznym? Jak poradzić sobie z kłopotami małżeńskimi? Seyda szuka odpowiedzi na te pytania, z trudem odnajdując się w ciągle zmieniającej się rzeczywistości. Natomiast Hauer odradza się jak Feniks z popiołów, jakby chciał powiedzieć: pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone. Kiedy wszystkim wydaje się, że niedoszły Prezes Rady Ministrów jest skończony, to rozpoczyna on zakulisową walkę o to, co było na wyciągnięcie ręki, lecz przepadło – władzę i prestiż.

Seyda i Hauer znowu stoją po dwóch stronach politycznej barykady. Choć na pozór wszystko ich dzieli, to ponownie nawiązują doraźną współpracę. Obojgu przyświecają jednak odmienne cele i choć każde z nich ma ukryte motywacje, to wydają się być zdani na siebie. Ich kooperacja staje się osią, wokół której autor buduje fabułę książki.

Zawsze podziwiałem Remigiusza Mroza za wręcz renesansowe podejście do pisania i szacunku do czytelnika. Niezależnie czy pisał o prawnikach, policjantach czy politykach, robił to w przygotowany, merytoryczny sposób. Opisywał i tłumaczył skomplikowane często zagadnienia, a pomimo to nie przytłaczał czytających wiedzą. To, co rozróżniało jego książki, to inaczej rozłożone akcenty. W niektórych powieściach więcej było opisów wprowadzających czytelnika w nieznany świat, w innych dominowała błyskawiczna akcja. I jedno, i drugie czytało się z równą przyjemnością, choć ich odbiór był zupełnie inny.

Lekturze drugiej części serii W kręgach władzy towarzyszyło mi jednak inne, dziwne odczucie. To z pewnością najbardziej ambitna książka, jaką napisał Remigiusz Mróz. Była, w zdecydowanie większym stopniu niż powieści o Joannie Chyłce, przepełniona wiedzą, tym razem politologiczną i prawniczą na temat polskiego ustroju politycznego oraz zasad – niekoniecznie skodyfikowanych w aktach prawnych – które rządzą krajową polityką. To merytoryczne tło powieści zostało przez autora przedstawione, podobnie jak w Wotum nieufności, w przyjazny sposób tak, że nawet polityczny laik powinien odnaleźć się w świecie skomplikowanej walki o władzę.

Niestety, w Większości bezwzględnej autor na tym nie poprzestał i bezustannie fundował czytelnikowi dodatkowe informacje, ciekawostki, wyjaśnienia czy odwołania do historii bądź też najnowszych wydarzeń z kraju i świata. To, co jeszcze kilka zdań wcześniej było chwaloną przeze mnie zaletą, w nadmiarze stało się uciążliwą wadą. Nie dość, że ciągłe dygresje i odwołania przeszkadzały w czytaniu, to dodatkowo wyhamowywały akcję. Bez trudu można się było pogubić w fabule, mocno nawiązującej do poprzedniej części. Sam jestem zaskoczony pisząc te słowa, lecz pierwszy raz męczyłem się czytając Mroza. Autor zbyt długo zapowiadał jakieś wydarzenie, sugerując czytelnikowi, że to może być coś znaczącego dla rozwoju akcji, po czym puentował je dosłownie jednym zdaniem. Zastanawiający to zabieg, pozostawiający czytającego zdezorientowanego i – być może – trochę rozczarowanego. Szkoda, bo sama fabuła momentami zaskakiwała i mogłaby wciągnąć czytelnika nieporównanie bardziej.

Kończąc tę przydługą recenzję, podsumuję Większość bezwzględną jednym zdaniem. To książka, którą mimo wszystko warto – choć niełatwo – przeczytać, bowiem nie jest to typowy Mróz, jakiego znamy z powieści o Chyłce czy Forscie.

Źródło okładki: Wydawnictwo Filia