Zimowe przeciwieństwa

Roznegliżowane Ivy Procházkovej to druga książka z serii o podinspektorze Mariánie Holinie. Pierwsza – Mężczyzna na dnie – mnie zachwyciła. Jej kontynuacja nie wzbudziła już takich emocji. I choć spodziewałem się po niej więcej, i więcej oczekiwałem, to kolejny czeski kryminał okazał się lekturą wartą uwagi. Przeczytałem go z przyjemnością.

Podinspektor Marián Holina ponownie musi zmierzyć się z kryminalną sprawą. Tym razem przyjdzie mu rozwikłać zagadkę tajemniczego zabójstwa młodej kobiety, której ciało zostało porzucone na posesji chińskiego biznesmena, leżącej na uboczu Pragi. Kobieta była roznegliżowana, ubrana jedynie w fishnet bodystocking – czerwony kombinezon w klasyczny kabaretkowy wzór. Strój – przywołujący jednoznacznie erotyczne skojarzenia – młodej Azjatki był wyjątkowo nieadekwatny do zimowej aury oraz zapyziałej okolicy. Jej roznegliżowanie budzi zdziwienie Holiny, jednocześnie go zawstydzając. Jednak zaskakujący strój nie zmyli podinspektora, który wraz ze swoim niezawodnym zespołem w składzie: kapitan Šotolová, podkomisarz Diviš oraz stażystka Běla, będzie odkrywał prawdę, sprawdzając, co kryje niedostępna społeczność praskiej mniejszości wietnamskiej.

W Roznegliżowanych Procházková inaczej kładzie akcenty. Postać sympatycznego, zakochanego w rogalikach i astropsychologii, Mariána Holiny była zdecydowanie mniej widoczna niż w Mężczyźnie na dnie. Podinspektor przestaje być niepodzielnie postacią pierwszoplanową. Szkoda, bo dawno nie spotkałem w literaturze kryminalnej równie udanego bohatera. Autorka, kosztem śledzenia osobistych spraw Holiny, bardziej równomiernie rozłożyła akcenty, kierując – używając filmowej terminologii – uwagę czytelnika na ogólny plan akcji rozgrywającej się w czeskiej stolicy.

Mocną stroną powieści jest szeroki i barwny wachlarz postaci. Autorka w zajmujący sposób portretuje Czechów i Wietnamczyków, których światy wydają się być odległe i koegzystować w symbiozie jednocześnie. Na tle książkowych wydarzeń wyłania się obraz liberalnych światopoglądowo i obyczajowo Czechów zestawionych z kulturą – mniej bądź bardziej – zasymilowanych mieszkańców Pragi, pochodzących z dalekiej Azji.

Iva Procházková sprawnie zwodzi czytelnika, podsuwając mu mylne tropy i do samego końca nie zdradzając, kto jest mordercą. Podobnie czyni z motywem zbrodni, za który mogłoby posłużyć kilka wydarzeń wypełniających karty powieści. Niby kończy się w sposób oczywisty, podobnie jak w Mężczyźnie na dnie, opierając fabułę kryminalną na odwiecznych – rzec by można, że klasycznych – żądzach i namiętnościach: pieniądzach i seksie. Może brzmi to jak zarzut, choć tak naprawdę jest pochwałą, wyrażeniem uznania, że w literackim świecie kryminałów i thrillerów, przepełnionym zwyrodniałością i bestialstwem, jest jeszcze miejsce na – mieniące się jakże przyziemnie i nudno – chciwość i pożądanie.

Co warte wspomnienia – szczególnie w kontekście odniesienia do Mężczyzny na dnie – w  Roznegliżowanych autorka pominęła jeden element konstrukcji fabuły, który w pierwszej książce z serii był irytujący i zupełnie zbędny. Tym razem nie ma wtrąconych przemyśleń mordercy, dzięki czemu powieść jest bardziej spójna, przyjazna w odbiorze. Ten czeski kryminał czyta się dobrze, choć brakuje mu, wspartej humorem, lekkości, która cechowała poprzednią powieść.

Roznegliżowane to druga powieść Procházkovej, jaką przeczytałem. Miałem kłopot z jej oceną. Z jednej strony niczego jej nie brakowało, z drugiej lekturze towarzyszył niedosyt. Być może zabrakło efektu nowości, być może była to po prostu słabsza – choć wcale niesłaba – lektura. Nie wykluczam również, że jest z goła inaczej. Książka była całkiem dobra, a na jej ocenę negatywnie wpłynął doskonały pierwszy tom, do którego ją podobnie, jak w tej recenzji – świadomie bądź nie – porównywałem.

Nasza recenzja Mężczyzny na dnie Ivy Procházkovej

Dziękujemy Wydawnictwu Afera za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji
Źródło okładki: Wydawnictwo Afera