W drodze do prawdy

Spoglądając na półki w księgarni czy przeglądając internetowe witryny z książkami, nie trudno spostrzec, jak wiele jest odwołań i porównań do wybitnych dzieł. Często narzekam i piętnuję, że owe odniesienia bywają zazwyczaj natarczywe i chybione, obliczone tylko na zwrócenie uwagi, przyciągnięcie wzroku czytelnika. W przypadku Wrednego typa Roberta Littella sprawdziły się bez zarzutu. To czarny kryminał, powieść – zgodnie z zapowiedzią – zadziwiająco wiernie wpisująca się w klasyczny nurt gatunku.

Lemuel Gunn wiedzie spokojne życie, mieszkając w przyczepie kempingowej w Hatch w Nowym Meksyku na południu Stanów Zjednoczonych. Kiedyś był policjantem, później agentem CIA, a obecnie pracuje jako prywatny detektyw. Jest tani, uczciwy i jeśli podejmie się jakiegoś zadania, to nigdy nie odpuszcza. Jego życie na emeryturze jest skromne i uporządkowane. Wszystko się zmienia, kiedy odwiedza go Ornella Neppi, kobieta po trzydziestce, która wpada w oko Gunnowi. Do detektywa sprowadzają ją kłopoty. W imieniu firmy poręczającej, prowadzonej przez swojego stryja, wpłaciła wysoką kaucję za przestępcę aresztowanego za handel narkotykami – Emilio Gavę. Ten, po wyjściu z więzienia, zniknął, pozostawiając Ornellę z problemem, jak odzyskać 125 000 dolarów, które przepadną, jeśli Gava nie stawi się na rozprawie.

Biorąc do ręki powieść Littella, nie wiedziałem, czego tak naprawdę się spodziewać. Amerykanin to uznany autor powieści szpiegowskich, zatem czarny kryminał to gatunek mocno odległy. Jak się miało okazać, autor przemycił i wplótł w losy swojego bohatera wątek szpiegowski, który mocno wpłynął na jego życiową postawę i losy. Pomimo to, Wredny typ to książka bardzo spokojna, pozbawiona napięcia towarzyszącego lekturze powieści szpiegowskich. Czyta się ja z zaciekawieniem, lecz daleko jej do wciągających i porywających pozycji. Akcja kryminału była wprawdzie intrygująca, brakowało jej jednak dynamiki. Zapewne to wynik stylu Littella, bowiem karty powieści zdominowane zostały przez długie opisy, a dialogi stanowiły jedynie krótkie przerywniki.

Wredny typ to czarny kryminał, który ma w sobie coś z powieści drogi. Wraz Lemuelem i towarzyszącą mu w dalszej części historii, Ornellą, odbywamy fascynującą podróż po południu Stanów Zjednoczonych, po niewielkich – jak na to państwo federacyjne – miastach – Santa Fe, Albuquerque czy Las Cruces. Czytając książkę Roberta Littella, zbaczamy z utartych turystycznych szlaków, poznając miejsca odludne, zapomniane.

Powieść Littella ma w sobie wszystko, co powinien mieć klasyczny czarny kryminał. Zatem jest mroczny nastrój, wspomniane w poprzednim akapicie podupadłe okolice, szemrane interesy, detektyw z własnymi zasadami oraz piękna kobieta, która zwiastuje kłopoty. To wszystko – bezpretensjonalnie i naturalnie poskładane – sprawiło, że Wredny typ nawiązuje do najlepszych książek gatunku.

Littell napisał Wrednego typa przed pięcioma laty, lecz udało mu się wykreować literacki świat, który odpowiadał rzeczywistości z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Gdyby nie wplątany wątek pobytu Gunna w Afganistanie, na początku XXI wieku, to byłbym święcie przekonany, że akcja książki rozgrywa się najpóźniej kilka lat po II Wojnie Światowej. To niesamowite, jak autor zawładnął wyobraźnią odbiorcy. Już dawno czytając, nie zapatrzyłem się tak bardzo w książkowe tło, które stanowią południowe stany Ameryki. Klimat książki Littela przypominał mi ten z Chinatown, arcydzieła Polańskiego. Lemuelowi Gunnowi wprawdzie daleko do Jake’a Gittesa granego przez Jacka Nicholsona, lecz atmosfera, miejsca, w których rozgrywa się akcja książki, żywo przywołują ducha i scenografię filmowego kryminału z 1974 roku. Za podsumowanie tej recenzji niech posłuży fakt, że Wredny typ takie porównanie wytrzymuje, nie wzbudzając uśmieszku i politowania.

Źródło okładki: Oficyna Literacka Noir Sur Blanc